taniec
Pożytki z nauki tańca
Nauka tańca w szkole? Nie jest łatwo dzisiejszym rodzicom wyobrazić sobie, że mogłoby w niej chodzić o coś innego niż przyzwyczajanie młodzieży do prymitywnej rozrywki upowszechnianej przez telewizyjne „tańce z gwiazdami” i dyskoteki – koszmarne odpowiedniki niegdysiejszych karczm z wyuzdanymi pląsami podpitych parobków, z którymi bezlitosną walkę toczył św. Jan Maria Vianney.
Taniec, o jakim jest mowa, ma być odpowiedzią na zagrożenia, które pochodzą z kultury masowej. Odarta z wszelkiego piękna, porażająca wzrok i słuch, niszczy ona, niczym nieustająca kanonada z morza i powietrza, kulturę prawdziwą, ukształtowaną przez cywilizację łacińską – kulturę szacunku, rewerencji, dystynkcji we wzajemnym odnoszeniu się do siebie obu płci. Taniec historyczny – a takiego tańca będzie się w naszej szkole uczyć – to żywa historia pięknego gestu, kunsztownej, pełnej wdzięku formy zwracania się i odnoszenia się do siebie mężczyzn i kobiet – czy byli oni książętami i księżniczkami, czy dwórkami i paziami, mieszczanami i rzemieślnikami, ze skromnych, ale dbających o wychowanie potomstwa domów.
W tej przebogatej, a zapomnianej dziś historii gestu jest ukryta miłość do kultury jako takiej, kultury wysokiej, do muzyki, harmonii, proporcji, rytmu – który nie jest barbarzyński, jak dzisiejszy rytm utworów muzycznych, przypominających tańce plemienne najdzikszych hord – lecz szlachetny, wyważony, delikatny. Tak tańczono na dworach królewskich i w skromnych dworkach polskich, w polskich przedwojennych szkołach żeńskich i męskich, gdy z okazji rocznic narodowych czy karnawału młodzież zapraszała się wzajemnie na bale, zawsze jednak pod czujnym okiem rodziców i wychowawców.
Taniec historyczny, podobnie jak pełen kunsztu taniec folklorystyczny – w niektórych zwłaszcza przejawach tego gatunku – może być szkołą kultury bycia, taktu, nauką form towarzyskich, tak bardzo brakujących dzisiejszemu człowiekowi, któremu wmawia się, że jedyną „formą”, jedynym rodzajem życia, do której powinien zmierzać, jest zaspokajanie wszystkich swoich instynktów – o każdej porze i w każdym miejscu. Taniec, o którym tu jest mowa, to sztuka opanowania własnego ciała, tak by jego ruchy, pozy, wymowa każdego gestu wyrażała najwyższy szacunek do człowieka, który jest obok i który zostaje w tańcu powierzony – z uwagi na jego przyrodzone cechy, odmienność jego natury, delikatność, słabość – w przypadku kobiet. Przez taniec można wychowywać młodzież do przyszłych ról życiowych, ról ojców, matek, żon, mężów. I tak traktowano go zawsze w epokach, gdy jeszcze naczelnym zadaniem kultury i edukacji nie stało się unicestwienie wszelkich form. Konwenans, niezmienna forma bycia, konwencja kulturowa, (z którą dziś obcować można jedynie w świecie opery) nie są bynajmniej przeżytkiem, lecz jednym z zapomnianych, a bezcennych narzędzi kształtowania charakteru młodych ludzi.




