PDFDrukujEmail

Teatr Yorick

Teatr szkolny “Yorick” jest istotnym elementem naszej szkoły. W żadnym wypadku nie jest tylko ornamentem. Powstał jako wynik poszukiwania sposobu na przekazanie uczniom pełni tradycji europejskiej, tak aby nie tylko potrafili o niej rozmawiać, ale żeby stała się ich codziennością, aby nauczyli się nią oddychać.

Opierając się na doskonale opracowanej przez jezuitów metodzie realizowania spektakli, uczniowie nabywają szerokiego wachlarza umiejętności, od plastyczno-technicznych, poprzez oratorskie, muzyczne, taneczne i sportowe, na organizatorskich kończąc. Jednak, co najważniejsze, uczą się nie tylko słów, ale obcowania ze słowem samym w sobie. Uczą się sztuki wyrazu.

Jak ważna i zagrożona jest w dzisiejszych czasach ta sztuka, pisze prof. Piotr Jaroszyński w swoim znakomitym tekście:

 

Śmierć kultury słowa

Jedną z najcudowniejszych dziedzin kultury zachodniej jest teatr. Łączy bowiem w sobie różne sztuki takie jak malarstwo, rzeźba, architektura, muzyka, taniec, śpiew, poezja. Ale centralnym punktem teatru nie jest ani obraz, ani muzyka, lecz ludzkie słowo. To prawdziwe, pierwotne słowo, słowo żywe, czyli wypowiadane. Choć więc do teatru idziemy po to, żeby coś obejrzeć (greckie słowo „teatr” pochodzi od słowa oglądać), to tak naprawdę do teatru chodziło się po to, żeby słuchać. Nie tylko wysłuchać, ale właśnie słuchać. Wysłuchać można raz, ale słuchać można bez końca. Dlatego na przedstawienia, w którym brali udział mistrzowie, chodziło się wielokrotnie. Gdyby ożyła Modrzejewska, to czyż nie znaleźliby się chętni, żeby słuchać i słuchać, jak można było mówić po polsku?

Słowo ludzkie to z jednej strony człowiek, który mówi, człowiek „z krwi i kości”. Bo mowa jest przecież aktem fizycznym, to są różne dźwięki, jakie człowiek z siebie wydaje przy pomocy różnych organów. Z drugiej strony słowo to przestrzeń, w której mowa się uobecnia. Może to być łąka, las, ulica, pokój, samochód, klasa, aula i wreszcie sala teatralna. Istotną częścią wypowiadanego słowa jest właśnie ta przestrzeń, bo przecież jeśli kogoś słuchamy, to słuchamy gdzieś, w jakiejś przestrzeni, czyli na ulicy, w pokoju lub w teatrze. Uwarunkowania fizyczne słowa wypowiadanego są więc dwojakie: ten, kto mówi i gdzie mówi.

Uwagi powyższe mogą się wydawać banalne (przecież to każdy wie) albo zbyt akademickie (tłumaczenie rzeczy oczywistych). A jednak sprawa nie jest taka prosta, co więcej, sprawa jest doniosła. Jeżeli bowiem wszędzie wokół nas rozbrzmiewa ludzkie słowo, to czy uświadamiamy sobie wystarczająco jasno, jak bardzo, a czasami wręcz potwornie słowo to bywa zniekształcone? Wskutek różnych czynników, i wewnętrznych, i zewnętrznych, ale mowa nasza jest deformowana nieustannie, tak często, że stało się to codziennością, do której się przyzwyczailiśmy, i może dlatego przestajemy na to zwracać uwagę. Jak do huku maszyn przyzwyczaja się robotnik, a do gorąca piekarz, tak nam nie przeszkadza poturbowane słowo. Nie przeszkadza, bo przecież tak się mówi, bo tak ludzie mówią, bo tak mówi polityk, urzędnik, dziennikarz, nauczyciel, profesor, a bywa że i aktor.

Dlaczego mamy mówić inaczej, jeżeli inaczej nie nauczono nas mówić ani w domu, ani w szkole? Niemożliwe, żeby w szkole była nauka czytania, skoro młodzież nasza mówi fatalnie. Być może ktoś uczy składania liter w wyrazy. Być może uczy czytania wyraz po wyrazie, ale czy wyraźnie? Przecież zwykłe wyrazy są dziś wypowiadane niewyraźnie, co uderza w samą istotę wyrazu. Wyraz niewyraźny nie jest wyrazem. A co mówić o frazie i intonacji? Takie elementy mowy – najważniejsze! – przestały w naszym języku funkcjonować. A to oznacza, że nie bierze ich pod uwagę ani nauczyciel w szkole, ani profesor na uniwersytecie, ani polonista. Nie zna ich aktor ani dziennikarz. Mowo polska, gdzie jesteś!

[…] Teatr grecki przez wieki, a nawet tysiąclecia był wzorem dla kultury zachodniej. Bo choć zmieniały się rozwiązania architektoniczne, choć ewoluowała koncepcja dramatu, choć wkraczały nowe języki, to misja i cel teatru zogniskowane były wokół doskonałej kultury słowa. W takim teatrze można było pooddychać słowem i uczyć się słowa najwyższych lotów. Można było, ale czy można teraz?

Obserwujemy powolną śmierć kultury słowa. Sztuka naśladuje ulicę, ulica naśladuje telewizję, telewizja realizuje wytyczne władzy, nauczyciel uczy z wytycznych ministerstwa, wytyczne napisał ktoś, kto nigdy nie był w klasycznym teatrze, architekci projektują przestrzeń antyakustyczną, w teatrze aktor naśladuje zwykłe życie i mówi do mikrofonu. Koło się zamyka. Błędne koło. Bo nie ma kultury ludzkiej bez kultury żywego słowa, a tej bez prawdziwego teatru. Dlatego prawdziwy teatr musi powrócić.


prof. Piotr Jaroszyński

/

Gimnazjum i Liceum im. św. Tomasza z Akwinu, 05-420 Józefów, ul. Piotra Skargi 13, tel. 22 465 54 04