o. Jacek Woroniecki OP
O pedagogicznej roli właściwego rozumienia męstwa
„Wychowanie męstwa wobec niebezpieczeństw fizycznych wypadnie postawić na pierwszym miejscu, bo jest najważniejsze, i zrozumienie konieczności cnoty w tej dziedzinie wcześniej staje się dla dziecka dostępne. Dorastającej jednak młodzieży trzeba będzie otworzyć oczy na dalsze horyzonty, jakie się przed męstwem otwierają i na wymagania, jakie i inne dziedziny życia moralnego stawiają tej cnocie. Nieraz łatwiej jest o odwagę wobec niebezpieczeństw fizycznych niż o odwagę cywilną wobec przesądów opinii publicznej. (...) Czuwając nad ugruntowaniem w młodych duszach zdrowej odwagi, baczyć wszakże wypadnie, aby nie dopuszczać do jej przerostów, tak łatwo prowadzących do tego fałszywego męstwa, które zwiemy zuchwalstwem. Pochwaliwszy objawy odwagi, nie trzeba będzie pozwalać na chwalenie się nimi, ani na szukanie okazji do okazania jej bez potrzeby ponownie. Wypadnie dać do zrozumienia, że samochwalstwo obniża wartość męstwa, świadczy bowiem, że pobudką nie był tu może sam odważny czyn ale chęć popisania się nim. Była to więcej fanfaronada zuchwalca, niż odwaga mężnego człowieka.
Punkt ten jest wielkiej doniosłości w naszej pedagogice polskiej, a to z dwóch względów: najpierw przewaga u nas temperamentu sangwinicznego sprawia, że takie pojedyncze akty odwagi przychodzą nam łatwo. Stąd mamy skłonność do nich sprowadzać wszystkie zadania męstwa i nie dbać o to stałe opanowanie przez nie duszy, które by nie tylko w wyjątkowych czynach bohaterskich się ujawniało. Po drugie skłonność ta była w ostatnim pokoleniu silnie rozdmuchiwana niestety nawet w sferach pedagogicznych i popierana przez czynniki rządowe. Wszak na którymś ze zjazdów pedagogicznych uchwalono, iż młodzież należy wychowywać w postawie bohaterskiej! Zaś przed samym wybuchem wojny ogłoszono w „Monitorze” nazwiska chłopców i dziewcząt zgłaszających się na żywe torpedy, aczkolwiek wiedziano dobrze, że takowe wcale nie istnieją. Ze smutkiem należy stwierdzić, że przeciw takiemu wychowywaniu męstwa na pokaz nie podniósł się u nas żaden poważny głos protestu.
A tymczasem zagadnienie to od dawna zaprzątało u nas umysły głębiej sięgające w tajniki psychiki ludzkiej. Zrozumiał to już Mickiewicz, i to w młodych latach, gdy pisał: „U nas bohaterstwem jest spełnienie wszystkich obowiązków pomimo wszystkich trudności”. A i później, jak świadczą wykłady o literaturze słowiańskiej, wracał w rozmowach ze Stefanem Garczyńskim do tego centralnego zagadnienia pedagogiki polskiej: jak pogodzić entuzjazm z rozumem? Bliżej nas Stanisław Szczepanowski, który tak głęboko przejęty był koniecznością skierowania wychowania naszej młodzieży na inne tory, także stwierdzał ze smutkiem, że „Polaka łatwo jest wychować na bohatera, ale trudno na porządnego człowieka”. Można by takich głosów więcej przytoczyć, ale niestety nie znajdowały one posłuchu; ogół był raczej zdania Stanisława Witkiewicza, że Niegolewski ze swymi szwoleżerami pod Somosierrą więcej dla Polski zrobił niż Lubecki zakładając Bank Polski i wszyscy inni ludzie realni i trzeźwi”
O godziwej rozrywce i sporcie
„W grach i zabawach opartych na współzawodnictwie należy się kierować pewną szlachetnością, która by miarkowała zadowolenie z wygranej i nie pozwalała zbyt się wynosić nad pokonanym, a w razie przegranej hamowała gniew i smutek. Ten nastrój, razem z wielką lojalnością w zachowywaniu reguł gry, składa się na owo słynne „fairplay”. Doniosłość jego wychowawcza dla całego życia nie powinna ujść uwagi wychowawców. Dziś, gdy sporty i gry ruchowe znajdują coraz większe rozpowszechnienie, niesłychanie ważnym jest, aby dawały one szerokim warstwom ludowym te swoje wartości wychowawcze. Niestety nieraz dzieje się przeciwnie, i niejedne z tych gier, np. piłka nożna, zamiast uszlachetniać zmagania się we współzawodnictwie, często raczej zaprawia do gwałtu i brutalności.
Tak samo i mania rekordów w sportach obniża znacznie ich wartość wychowawczą i sprawia, że z jednej strony szkodzą one zdrowiu, a z drugiej podniecają tylko próżność. Ich wartość wychowawcza polega na tym, że obok wzmocnienia i usprawnienia sił fizycznych uczą pokonywać trudności, a jednocześnie dają wypoczynek władzom umysłowym. Ślicznie to przedstawił Pius XI w swym opisie wejścia na Monte Rosa, gdzie wskazał szczególne wartości duchowe turystyki górskiej”
O ogólnym kształceniu
„Zdolności ludzkie są bardzo zróżnicowane i nie wszyscy wszystkiego równie łatwo mogą się nauczyć. Nawet jednak przy większych i bardziej uniwersalnych zdolnościach, gdy się zważy dzisiejszy rozwój nauk, niepodobieństwem się staje, aby jeden umysł mógł nabyć we wszystkich jej dziedzinach gruntowną wiedzę. Kto tedy nie zdaje sobie sprawy ze swych uzdolnień i przecenia je, kto nie umie się skupić na jednej dziedzinie, a pchany ciekawością zagląda do każdej, która mu się na oczy nasunie, ten zawsze będzie tylko dyletantem, tj. człowiekiem, który o wszystkim coś wie, ale niczego gruntownie nie poznał. O wszystkim zechce sądy wydawać, ale nikt jego wiedzy nie będzie brał na serio.
Dzisiejszy stan kultury społecznej wymaga od wszystkich pewnego ogólnego wykształcenia, ale obok niego wymaga też i gruntownego, zawodowego, w jakiejś wybranej dziedzinie. Kto je posiądzie, ten doskonale będzie odróżniał swą wiedze fachową, w której czuje się jak u siebie w domu, od ogólnego wykształcenia, które mu o wszystkim daje pewne wiadomości, ale które mu nie pozwala o wszystkim wydawać sądów. Dobrze wykształcony w jednej dziedzinie człowiek nie będzie dyletantem w innych, bo będzie wiedział ile pracy potrzeba, by dojść w którejkolwiek z nich do samodzielności, i nie będzie o nich wydawał sądów. Na dnie wady ciekawości jest zawsze i sporo lenistwa i braku wytrwałości w pracy, a często też i wiele próżności. Ona pragnie szybko być zaspokojona i zadowoli się byle jakimi wiadomościami, nie zdobędzie się jednak na dłuższy wysiłek, aby je pogłębić i systematycznie ułożyć w umyśle”
o. Jacek Woroniecki OP





