PDFDrukujEmail

Spotkanie z kombatantem

 

Dnia 18.11.2011 r. w Gimnazjum i Liceum im. św. Tomasza z Akwinu odbyło się spotkanie uczniów z kombatantem AK, panem Stanisławem Krupą. Rozpoczęło się ono powitaniem i przedstawieniem nam jego postaci. Później pan Stanisław wyjaśnił nam znaczenie tytułu filmu „Przeznaczenie”. Obejrzeliśmy go z zainteresowaniem. Głównym bohaterem filmu był nasz gość. Zmagał się z rzeczywistością wojny. W filmie były przedstawione perypetie pana Stanisława. Oto niektóre z nich.

 

Pewnego razu, kiedy krył się z kolegami za nasypem, a Niemcy obrzucali ich granatami, poczuł, że coś uderzyło go w głowę... Dotknął ręką... To był granat.... Nie wybuchł...

Czy to nie jest przeznaczenie?

Podczas patrolu na terenie cmentarza żydowskiego zaatakowali ich Niemcy i zaczęła się strzelanina. Pan Stanisław i jego towarzysz leżeli za jednym z nagrobków, wtedy „Zenek” powiedział do niego:

– Stasiek, zamień się miejscami, bo mi się stąd niewygodnie strzela.

– Dobrze.

Ledwie pan Stanisław zdołał wskoczyć na miejsce kolegi, w „Zenka” trafił pocisk, rozrywając go na strzępy...

Czy to nie jest przeznaczenie ?

Innego dnia pan Stanisław Krupa dostał zlecenie, by wynieść ze swojego mieszkania (gdzie stacjonowali Niemcy) broń palną i materiały wybuchowe. Robiąc to, natknął się na niemiecki patrol. Udało mu się. Wyniósł dwie z trzech sztuk plastiku.

Kiedy indziej, podczas obrony kościoła św. Anny w Warszawie, pocisk śmignął koło niego i uderzył we framugę wejścia. Fragmentu muru poharatały mu twarz, dostały się do ciała (do tej pory zostały mu odłamki: jeden w barku, drugi w nodze, a trzeci w płucu). Ranny Stanisław Krupa pojechał do szpitala, gdzie nie było już miejsca na łóżkach, więc położono go na materacu. Gdy Niemcy zbombardowali szpital, rannych trzeba było z płonącego budynku ewakuować, lecz nie zauważono leżącego na podłodze. Cudem znalazł się tam niemiecki jeniec i go zauważył. Inaczej pan Stanisław spłonąłby żywcem w budynku.

Czy to nie jest przeznaczenie ?

Film mówił także o tym jak to nasz prelegent został uwięziony w strasznych warunkach i jak pukał w ścianę, porozumiewając się alfabetem Morse'a z uwięzioną obok dziewczyną. Ułożył dla niej wiersz, z którego pamiętam pierwszą zwrotkę:

„Gdyby nie te kraty,

gdyby nie te mury,

zabrałbym cię, miła,

w ukochane góry”.

Film (a raczej przeżycia kombatanta) był doprawdy wzruszający i niesamowity.

Pod koniec spotkania przyszedł czas na pytania uczniów. Między innymi padały takie jak:

– Co się stało z dziewczyną?

– Jak czuł się pan w czasie tych zdarzeń?

– Jak pan odbierał powojenne zmiany?

Niestety wkrótce pożegnaliśmy tego niesamowitego człowieka. Takie spotkania są naprawdę pouczające i dają nam możliwość poznać, czym jest mężne zmaganie się z rzeczywistością wojny oraz wiarę w opatrzność Bożą.

 

Łucja Dybowska,

uczennica Gimnazjum im. św. Tomasza z Akwinu

 

/

Gimnazjum i Liceum im. św. Tomasza z Akwinu, 05-420 Józefów, ul. Piotra Skargi 13, tel. 22 465 54 04