Dziennik Jachtowy
JACHTING LOG-BOOK:
Dziennik rejsu AD 2014.
Jachty Typu Slup Phila 880

Nazwa:

„ Rozważna i ”

„ i Romantyczna ”
Armator: S.M.
Port macierzysty: Pisz -Roś
Komandor rejsu i Kapitan I – Wolontariusz Pierwszy
Kapitan II stowarzyszenie SALTA – absolwent G.i L. Szczepan D.
Pierwszy oficer – Wolontariuszka Pierwsza
Załoga: uczniowie Gimnazjum i Liceum im św. Tomasza z Akwinu;www.akwinata.edu.pl
panie MD, JB, JP, ŁB, HD, panowie SK, ZZ, AL, RŹ, KK, HR zwani razem Wodniacy z Akwinata Team.
Rejs rozpoczęty w Piszu dnia 31 VIII 2014 Zakończony w Piszu dnia 04 VIII 2014

 

 

Introdukcja
Gdy ok. roku 160 r. pogańskich Galindów ówczesnych mieszkańców okolic Pisza i szerzej W.J. Mazurskich wspominał żeglarz i geograf aleksandryjski Klaudiusz Ptolemeusz do głowy mu nie przyszło, że prawda zwycięży nad pogaństwem i chrześcijański rycerz Winrich von Kniprode w roku Pańskim 1379 roku zdecyduje się na odbycie trudnej i uciążliwej podróży rekonesansowej z Rynu do Pisza i dalej Pisą, Wisłą do Malborka. Szlachetny i pobożny rycerz Winrich nawet nie przypuszczał że 635 lat później czerpiąc z tego wielką radość grupa młodych chrześcijan z katolickiej szkoły w Józefowie popłynie turystycznie fragmentem tego szlaku. Wspominając Winricha jako prekursora mazurskich żeglarzy i turystów.

 

Pisz, 31 08 2014, Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego
Godzina 18:00 temp 13 0C, wiatr 7 km/h, niebo bezchmurne, Pisa przy kei Hotelu Roś stan niski.

Mimo użycia różnych środków lokomocji i przybycia z różnych stron kraju załoga prawie w komplecie stawiła się przy kei (brak Mari.D.). Dzięki uprzejmości armatora jachty otwarte czekają. Przydział koi i zasztauowanie jachtów przebiegło niezwykle sprawnie. Dziewczyny na i Romantycznej chłopcy na Rozważnej i.
Komandor z pierwszym oficerem na i Romantycznej udali się na zakupy. Wrócili z rogiem obfitości dóbr wszelakich. Zasiedliśmy przy kolacji po której wznieśliśmy tradycyjny toast kwasem chlebowym, komandor wygłosił mowę powitalną, witając wszystkich uczestników rejsu. Wieczorem odbyto krótkie poszukiwania zagubionego kapitana z i Romantycznej odnaleziony biedaczysko twierdził, że rano słyszał szum morza.
Jak wiadomo nazwa Pisz w językach dawnych mieszkańców oznacza bagnisko. Z ulgą zatem przyjęliśmy wiadomość, że pierwszą noc spędzimy już na jachcie, czyli jednostce pływającej. Tym bardziej, że ze wstępnych informacji wynikało, że zamek krzyżacki w Piszu zniknął! Zapadł się? W bagnisku? Sprawdzimy.
W nocy przelotny deszcz.

01 09 2014, poniedziałek, Bł. Bronisławy — Św. Idziego, Opata oraz św. Dwunastu Braci Męczenników
Pisz. Godzina 7:30 temp 17 st.C wiatr 10 km/h zachmurzenie całkowite.

Biorąc pod uwagę, że w herbie miasta Pisz mamy głowę św. Jana Chrzciciela podaną na półmisku, noc minęła nad wyraz spokojnie… Pobudka 6:50.
Śniadanie rozważne ala Roś. Kanapki domowe i serdelki piszowe. Załoga chyba tak głodna, że i modlitwę i śniadanie w czapce niektórzy odbyli. Zmywanie talerzy, czyli pierwszy kontakt z wodą, wachta dziewczyn.
10:00 odbijamy od przytulnej kei, cel port Popielno. Stawiamy żagle. Najpierw jezioro Roś a przed wejściem do kanału, Rozważna i rozważnie kładła maszt i wpadła w najdłuższy kanał… Mazurski. Kanał Jegliński. Tu i Romantyczna też położyła maszt i wstydliwie krążyła wokół wejścia do kanału, poznając najbliższą okolice. Ćwiczono wielokrotnie manewr „wejście na silniku do kanału”. W tym czasie na Rozważnej i opracowywano plan pt. „Poszukiwanie zaginionej „i Romantycznej”
10:45 oba jachty w kanale Jeglińskim. Jak wyłożył nam na swoim wykładzie Zbyszek Z, kanał Jegliński ma 5240m. Po przepłynięciu około 2,52 INM, miała się pojawić i pojawiła się śluza Karwik. Śluza wybudowana w połowie XIX wieku, niweluje różnicę poziomów o około 1m. ZZ wyjaśnił działanie śluz do tego stopnia, że Pierwszy oficer na i Romantycznej rzekł: zrozumiałam! W śluzie tradycyjnie ZZ dał guldena na tacę (właściwie do siatki na motyle) i tradycyjnie reszty zapomniał. 11:52 wychodzimy z kanału na jezioro Seksty, stawiamy maszty i wciągamy żagle. Wiatr N 3 do 4 stopni Beauforta. Mijamy wyspę Kaczor która jest półwyspem, wpływamy na Śniardwy. Wiatr NNE 4 stopnie Beauforta porywy do 4,8 B . Mimo, że fale zalewały pokład i wszędzie woda, ogólnie senny nastrój. Opływamy od wschodu wyspę Czarci Ostrów i Pajęczą. W okolicy roi się od zatopionych kamiennych czołgów, najczęściej jednak oznakowanych. Jachty skakały przez fale, miecz rzadko dotykał wody. Prędkość 6,4 węzłów.
Tak dotarliśmy do szuwarów i mielizn broniących Popielno. 14:00 rzucamy cumę w małym porcie w Popielnie. Podczas uroczystego obiadu wydanego przez Rozważną, leczo z ryżem po Popielsku, Antoni.L. wygłosił wykład na temat żubro-krowy, krzyżówek międzygatunkowych i koników polskich. Na deser zwiedziliśmy Stacje Rolnictwa Ekologicznego i Hodowli Zachowawczej Zwierząt PAN oraz Muzeum Przyrodnicze stacji w Popielnie. Wnioski z muzeum:

1. Dzięcioł musi być bez mózgu, skoro całe życie wali głową w drzewa.

2. Jeśli jesteś Cervus elaphus (jeleniem) nie przyznawaj się, że lubisz ludzi, zaraz cię zastrzelą.

3. Haliaeetus albicilla, to nie orzeł (!) figuruje w godle polski od roku 1295 i jest jastrzębiem…
Koniki na padoku, chętnie wyciągają szyje do poklepania, więc dostają to ku radości turystów.
Wzbogaceni o miód, 17:05 wypływamy z Popielna. Rozważna i okazała się być szaloną trzy razy, wbijając się w szuwary i nie udało się jej przebić przez ląd na Śniardwy. Nie sprawdziło się tu słynne powiedzenie „Jeśli wydaje ci się, że masz rację, to boże chroń kapitana!”. Stawiamy żagle. Chwile później mijamy Dybowski Róg i Przeczke. Jezioro Mikołajskie, wiatr 0,5-1,5 Beauforta.
18:15 rzucamy cumy w porcie Eko-Marina w Mikołajkach. Na przystanku PKS’u odnajdujemy Marię D., zagubionego członka załogi i Romantycznej. Radości nie było końca, tym bardziej, że M przywiozła pierwsze informacje ze szkoły których wszyscy byli ciekawi. Chyba z tej radości, Hipolit R i Zbigniew Z latali po Mikołajskich balkonach, udowadniając sobie, że Polak też potrafi. Na kolacje to co zwykle: pożywny chleb, a na to do wyboru dobrze zbity twaróg, dżem lub zwykłe masło i dodatki. Na popitkę mocna „minutka”. Typowo po Mikołajsku. Toaleta, 20:45 modlitwa wieczorna i wykład MD o jeziorach, ich typach, zarybieniu i historii . Zaraz po tym, jak zaczęło być ciemno (na jachcie), wszyscy poszli spać.

Typowa noc w porcie Mikołajskim
Zeglarze naszy
Po jaglanej kaszy
Słone wąsy mają
W psiwie je maczają..
a „śpiew” ich ryby straszy!

02 09 2014, wtorek św. Stefana Króla, wyznawcy
Mikołajki. Godzina 7:00, temp 17 0C, wiatr 2 B, zachmurzenie duże. Opadów brak.

7:45 wachta na Rozważnej rozpoczyna przygotowanie do śniadania. Danie główne- jajecznica.
Zatem podajemy przepis na jajecznice Romantyczną i Rozważną po Mikołajsku, czyli danie Rafała Z dla wszystkich oczami kucharza wyprawy Winricha von Kniprode:.

Weżnij tedy szpyrki z jeden funt y łuty dwa, drobno ukraszaj. Masła dwie drachmy w jachtowej rynce rozpuść. Szpyrke na tem smaż a mieszay aż adipem obficie puści. Tedy rozbiy jajec z dobre pół garnca. Jajec ubiy społem, a wley na masło i szpyre a mieszay. Usmażywszy jajec pomidor lub dwa drobno ukrajać a day to do rynka na wierzch. Day na stół dodawszy soli y pieprzu y inszych z potrzeb.

Reklamacji nie było, talerze puste. Gratulacje dla Rafała i pomocników. Zaznaczyć trzeba ze to dopiero początek uczty śniadaniem zwanej po tem podano 2 funty syra białego, masło, dżemy, marmelady, miody, chleba z 6 bochenków ¼ garnca mleka i egzotyczny napar herbatą zwany… A to i wszystkim wszak wiadomo że jak jest chleb i woda to nie ma głoda.

9:15 pamiątkowe fotki, a po nich, pytania przechodniów skąd ta szkoła?
Niestety zapisów przyjmować nie mogliśmy, ale adres zainteresowani otrzymali. Potem wachty, zmywak i klar pod i na pokładzie. 10:30 wychodzimy z Mikołajskiego portu i bezzwłocznie kładziemy maszty na jachtach. Kurs na Ryn. 10:45 mijamy mosty w Mikołajkach, wpływamy na J. Tałty. Na trawersie blokhauzu zwanego Hotel Gołębiewski stawiamy maszt. Wiatr ENE 3,5 w porywach do 4,5 Beauforta. HR w ramach nauczania nieustającego od wczoraj wygłasza swą prelekcję pt: „dlaczego jacht płynie”. Niczym Transmazurzak minęliśmy Tałty i około 12:15 byliśmy na J.Ryńskim. Wiatr bez zmian, zaczęła się żmudna halsówka. Sery latały, bo lodówki zwracały swoją zawartość. ZZ: „lepszy wiatr ale nic to jesteśmy ubezpieczeni”.
I Romantyczna przy wyspie Duża, trenowała obchodzenie wyspy, wyspa w końcu uszkodziła fał steru a miecz raczył zahaczyć o zbyt bliski ląd, choć wydawał się być oddalony o dobre 30m. Rozważna przy tej wyspie zwolniła, stając i jednocześnie płynąc tak, że o 14:10 komandor uścisnął rękę bosmana, na przystani żeglarskiej Ekomarina w Rynie.
Romantyczna po godzinie nieludzkiej walki z otaczającymi żywiołami, zrzuciła żagle i niczym wstrętni, cuchnący benzyną motorowodniacy, romantyczni dobrnęli do portu. Szybki żeglarski obiad: Boloneze po Ryńsku, a po nim z marszu zdobywaliśmy Ryński Zamek. Zamek na drzwiach witał nas słowami: „Dostaniesz klucze do tajemnic historii”. W obszernym holu czekał na nas sympatyczny Batman w szarej pelerynie przyrzekając, że nas oprowadzi. Cały zamek, z Batmanem włącznie, został adoptowany na potrzeby Hotelu. To nas zamurowało. Przewodnik siał kryptoreklamą. Nawet Król Jagiełło nie wiedział, że tu będzie kiedyś Hotel, ale Witold tak. On już tu bywał, nocował i wypoczywał z rodziną. Ryński zamek i jego załoga byli czasem niebezpieczni, z powodu wyżynania chłopów w ramach żniw. Trudno opisać trwogę chłopców z załogi Rozważnej i, wszak żniwa gdzie nie gdzie jeszcze…
Zamek w końcu leciał w kulki tak, że wszyscy trafiliśmy do kręgielni. Było cudnie. Emocje, emocje. Jeśli chodzi o kręgle to wygraliśmy.. my. Jednocześnie zanotowano b. duże postępy.
Tu sprawdziło się powiedzenie wbrew nadziei, mam nadzieje.
Po powrocie na Jachty zjedliśmy obfitą kolację. Podano twaróg jeszcze bardziej zbity niż ostatnio. Tym razem do tego marynowane kurki, smalec i przecier z pigwy oraz kuchnie pełną niespodzianek czyli kolacja ala Ryno.
Komandor podjął decyzję: nocujemy w porcie. Potem ćwiczyliśmy rekordy pod płatnymi prysznicami, wyniki: dziewczyny jedno wejście/ dwie osoby. Panowie jedno wejście/ jedno mycie. Remis, bo panowie mają większą powierzchnię. Dodatkowo po żeńskiej stronie działanie „dozownika” zapewne było inne. Zgodnie z regulaminem rejsu 20:45 modlitwa. Potem Helena.D. z wykładem o ryńskim zamku i Sebastian K. o Krzyżakach w Polsce. Ciszę nocną zarządzono o godzinie 22:11.

Noc bez wydarzeń, Ryński port cichy i bardzo żeglarski.

 

03 09 2014, środa, Św. Piusa X, papieża i wyznawcy
Ryn. Godzina 7:15 temp 20 0C wiatr 12 km/h niebo nieliczne chmury. Opady brak.

Budzi nas tradycyjnie gwizdek z czajnika i aromatyczny zapach kawy z kubka kapitana oraz świadomość nieuniknionej kontroli klaru pod pokładem, przeprowadzanej przez Komandora… Potem krzyki wachtowych i strach przed przeciąganiem na linie pod stępką… nie! to tylko resztki snów.
Śniadanie po ryńsku-ekomarińsku: dokańczanie smalcu, pigwy i marynowanych. Ponad to, trochę pomidorów z cebulą, zielonego ogórka, pasztety, serdelki i stały punkt posiłków- twaróg. Po śniadaniu ani śladu, a my zwiedzamy Centrum kultury w Rynie. Tu, w lochach domu kultury „odkryto” „żywcem zamurowaną czarownicę”, eksponuje lub epatuje się nią teraz w części muzealnej. Na ścianach piękne kafle z wytwórni kafli Manufaktura Nakomiady, a w pokoju piec kaflowy z tej wytwórni. Najlepiej zachowana dłubanka oraz półkosek, na szczęście nie ten z Ryńskich żniw. Narzędzia do połowu ryb dziś w większości nielegalne (jak to się zmienia) lub bezużyteczne z powodu spadku ilości ryb w jeziorach. Odtworzone wnętrza mazurskich domów.
Nasze wnioski marketingowe po wizycie w domu kultury i muzeum w Rynie zawarte zostały w limeryku.

Czarownica z Rynu
Życzeniem gminu
Zamurowana w piwnicy
Ściąga młodzież do świetlicy.
Uwolnić ją! wzywamy do bezczynu ! 
( K )

Wracając strzeliliśmy sobie kilka historycznych fot przed zamkiem i w porcie, tu też wzbudzając powszechne zainteresowanie szkolnymi marynarkami, zdaje się są one w dobrym żeglarskim stylu. Wycieczka do Rynu i na Ryński zamek, miejsce startu wyprawy Winricha von Kniprode, dobiegła końca. Uzupełniamy zbiorniki z wodą i 11:00 rzucamy cumy, wciągamy żagle i obieramy kurs na Mikołajki. Wiatr 3 B SE, zachmurzenie umiarkowane. A.L. na Rozważnej i przystąpił do nagłaśniania przyrody za pomocą syreny jachtowej i telefonu. Zaraz za Mrówkami rozpoczęła się Halsówka, wiatr bez zmian. 13:30 jesteśmy nad najgłębsza częścią rynnowego jeziora Tałty, pod nami 50m głębia, po chwili mijamy wejście do kanału Tałckiego. Na i Romantycznej niezłe przechyły, a obiad już w garach ładnie pachnie.
14:00 rzucamy kotwice w cichej zatoce Modliszek. Po krótkim rekonesansie stwierdzamy, że modliszek brak, choć podobno tu występują. Jak wiadomo nazwę swoją owady te zawdzięczają pozie, jaką najczęściej przyjmują, przypominają wtedy osobę ze złożonymi rękoma do modlitwy. Niegdyś wierzono, że modliszka została stworzona, by uczyć ludzi prawidłowej postawy modlitewnej. Przygotowania do obiadu. Na obiad „gulasz po modliszkowemu” czyli specjalna porcja białka i tłuszczu i węglowodorów dla rozważnych. Po tradycyjnej modlitwie przed posiłkiem ustaliliśmy, że najgłodniejszy jest: „Jaaaa” !!! – Z.Z.: „ryż im smakuje, bo ja gotowałem”. Tylko go mało, więc załoga Rozważnej i zagryzła gulasz kanapkami. Na i Romantycznej preferują słodkie chwile, z racji tego na pokładzie króluje Kisiel. Podczas jedzenia, nad nami rozszalało się słońce. Usłyszeliśmy śpiew pierwszego oficera na i Romantycznej. Kaczka też słyszała i wylądowała na pokładzie. Sebastian K. podjął próbę urozmaicenia menu kolacyjnego, łapać kaczkę!,( frru) i urozmaicenie odleciało. Gdy na Rozważnej i zabrakło pasztetu do kanapek, chłopcy zabrali się za deser. Po sytym obiedzie, 15:30 podnosimy kotwice. 14:50 reda przed blokhauzem. Zwijamy żagle, kładziemy maszt, przepływamy do Mikołajek. Stawiając maszt na Rozważnej, S.K. walczy z kabestanem. Kto wygrał? – tak kabestan. Cumujemy przy betonowej kei, tradycyjnie zaraz obok rafo-rury. Uzupełniamy zapasy, kiełbaski i 40 i 4 bułki co okazało się niebawem ilością niewystarczająca. Około 18:30 odbijamy od kei, by na silniku dotrzeć na drugi brzeg J. Mikołajskiego. Rzucamy kotwicę w zatoczce z pięknym widokiem. Miłą niespodzianką była organizacja ogniska kapitańskiego. S.K. przegrał bitwę o kisiel, ale ubił świetny interes: otrzymał dwie luksusowe czekolady w zamian za nieoddanie załodze i Romantycznej (nie otwieranej!) golonki turystycznej w puszce. 20:45 modlitwa. Potem niektórzy przygotowują chrust, inni moczą nogi w jeziorze. Po tym wspólna konsumpcja przygotowanego wcześniej prowiantu i wspólne dogrzewanie się przy dogasającym ogniu.
Noc ciepła i spokojna.

 

04 09 2014, czwartek, dzień ferialny
J Mikołajskie Vis-à-vis miasta Mikołajki 7:00 temp 19 0C wiatr 7 km/h niebo bezchmurne.

Śniadanie: nie”zwykłe” kanapki (z twarogiem). Na dziko. Wraz z nim kolejna udana transakcja SK: pusta szklanka w zamian za nieoddanie dżemu brzoskwiniowego.
Po śniadaniu odbył się tradycyjny żeglarski chrzest. Dla tych żeglarzy, którzy pierwszy raz pływają z Akwinata Team. Czyli niekontrolowane spotkanie z Neptunem Władcą Mórz, Oceanów i Wody w Miednicy.
Działo się tak: Przebrzydłe szczury lądowe oczekiwały w jeziorze na Neptuna W.M.OiWwM. On pojawił się w kroksach, gwałtownie, niczym wieczorna mgła wraz ze swoją liczną świtą o wielu wiosłach. Stanął Neptun W.M.OiWwM. tedy mocno otyły, spowity w najcieńsze liny okrętowe na dziobie Rozważnej i i przemówił coś o przyjęciu…? (bełkot był niezrozumiały ze względu na ogólny zamęt) do teamu wodnego akwinaty zakończył. Następnie każdy po kolei został przywołany do Neptuna W.M.OiWwM i przyglądając się Jego wielkim kroksom, w których ukryty był zapewne słynny czerwony paluch u nogi (którego na szczęście nieszczęśnicy nie musieli tym razem całować), oblani zostali wodą mikołajską, posezonową, lejącą się z wioseł Jego pomocników. Ta uroczysta chwila przebiegła przy akompaniamencie ogólnego śmiechu i plusku. Scenie przyglądał się łabędź (może był to zaczarowany Książe?). Gdy już panie Maria D, Asia B, Julia P, Łucja B, Helena D, panowie Sebastian K, Rafał Ź, Krystian K, czuli się oficjalnie włączeni w grupę żeglarzy Akwinata Team, wybuchł nieopisany entuzjazm nowych. Zaczęło się ogólne chlapanie i oblewanie wodą ku wielkiej radości Neptuna Władcy Mórz, Oceanów i Wody w Miednicy i jego pomocników, którzy po chwili zniknęli w odmętach. Ofiarą tego zniknięcia padły okulary. Na skutek tej wrzawy ukazała się nam niebawem, ulubienica władcy jezior mazurskich Króla Sielaw, Syrena Joanna w kapoku. Król, który ze względu na nawracającą chorobę morską sam nie mógł przypłynąć, wysłał do nas syrenę żeglarkę, która ze środka jeziora obdarzyła nas swoim uśmiechem. Komandor jak zwykle patrzył na scenki rodzajowe obojętnie udając, że nie czuwa. Pierwszy oficer z i Romantycznej złożył wotum separatum co do punktu opisującego wygląd Neptuna. Jej zdaniem Neptun nie był mocno tylko troszkę otyły.
Po chrzcie słychać na i Romantycznej jak co dzień ochrypnięty głos pierwszego oficera „- Helena, Helena”. Wynikało to prawdopodobnie z zainteresowania wyżej wymienionej koleją i parowozami. W tym i fascynacją Pm36-2 słynną Piękną Heleną.
Podnosimy kotwice, stawiamy żagle, kurs na Przeczke. Wiatr ESE 3-4 B niebo bezchmurne temp 25 0C Pod pokładami jak zwykle pogawędki, muzyka żeglarska i gorące kubki. Wszyscy doszliśmy do wniosku, że kolejność w jakiej zazwyczaj pływamy jest wynikiem poprawnego prezentowania obu jachtów Rozważna i Romantyczna. Załoga Rozważnej i doszła później do kolejnego wniosku, że sytuacja ta spowodowana jest raczej składem kosmetyków, który załoga i Romantycznej zlokalizowała w kajucie dziobowej. Syrena Joanna, jak pamiętamy plenipotentka Króla Sielaw, postanowiła zostać z załogą i Romantycznej i posiedzieć na dziobie. HD przycumowała ją do kosza dziobowego, aby ta, gdy wyschnie, nie spadła do wody. Pierwszy oficer ruszył tedy zdecydowanym krokiem na pomoc przycumowanej J.B., zapraszając do wnętrza jachtu.
12:25 Przeczka. Rozważna i wpływa na Śniardwy. Godzinę później zrobi to i Romantyczna, ale pamiętajmy o kosmetykach oraz konieczności nieustającego treningu i ćwiczeń związanych ze szkoleniem przejścia przez przesmyk Przeczka, gdzie wiatr naprawdę ostro w dziób. Czasu jednak nie zmarnowano. Grupa Archeologii Języka Wydziału Żeglarskiego Akwinaty Team, odkryła podczas prac przy Przeczce na Dybowskim Rogu porzucony tu przed wiekami najstarszy zachowany wiersz marynistyczny w języku polskim. To niewątpliwie perła literatury polskiej, europejskiej, światowej, zaściankowej kal i facebookowej. Przekaz do nas wprost z XV wieku !

SATYRA NA LENIWYCH ŻEGLARZY (czytać wersami od lewej do prawej)

Chytrze bydlą z bosmana majtkowie,
Wiele się w jich siercu podobie*.
Gdy wahtę komandorom robić mają,
Częstokroć odpoczywają,
A robią silne obłudnie:
Jedwo wynidą pod południe,
A na dziobie postawają,
Rzekomo stery oprawiają;
Żelazny bom w dom złoży,
A krawaty na żagle włoży;
Wprzągają chory dobytek,
Chcąc zlechmanić ten dzień wszytek:
Bo umyślnie na to godzi,
Iż się komandorowi źle powodzi**.
Gdy komandor przydzie, dobrze karze
– Gdy odydzie, jako gorze;
Stoji majtek na keji, w icki dmucha:
Rzekomoć mu wiatr niepomyślny bucha;
Namysłem potraci liny,
Bieży po bosaka do kabiny;
Szedw do niego za wiosłem leży,
Nierychło zasię wybieży.
Mnimać każdy człowiek prawie,
By był prostak na postawie,
Boć się zda jako prawa żubrokrowa,
Alić jest do sporów gotowa.

*chodzi o podoba się

Na Śniardwach 3,9 B, w szkwałach do 4,9 B albo lepiej. Jest na czym i gdzie żeglować. Prędkość do 6,70 knot’ ów. No, i tu trochę pożeglowaliśmy. 15:05 J. Seksty. Dwie chwile później zrzucamy żagle i ostatni raz kładziemy maszty.
15:30 kanał Jegliński i śluza Karwik. Tu bez zmian: siatka na motyle i ZZ. Swoją drogą, jak na budowlę wodną, która ma 165 lat, kanał i śluza trzymają się całkiem nieźle.
16:30 cumujemy przy kei portu Hotelu Roś w Piszu. Pozdrawiamy sympatycznego Bosmana, komandor zarządza klar na jachtach. Nasze błędniki zwariowały: „świat nadal faluje tu na lądzie ”. Pierwszy z i Romantycznej kieruje wachtą w kuchniach na obu jednostkach. Podajemy przepis na uroczysty obiad kończący rejs oddajmy głos kucharzowi:
weź tedy to co zostało, nudle (makarony), jabłka miłości (pomidory), mięsiwa jak na tatara, syra boć to na pobliskich kujawach najstarszy ser świata znaleziono, to już 7500 lat tradycji, dodaj cebuli ugotuj, przesmaż, przypraw do smaku, zamieszaj i podaj głodnym.
Ostatnia żeglarska wieczerza dobiegło końca. Jachty sklarowane i przekazane. Bagaże w samochodach. Komandor rozdaje pamiątkowe guziki z kotwicą może przydadzą się do szkolnych marynarek.
To koniec tegorocznej przygody żeglarskiej Akwinty Team.
Żegnaj nam dostojny stary porcie, rzeko Piso żegnaj nam.
Żegnamy i Ciebie szanowny czytelniku słowami wyrytymi na wyjściu z Ryńskiego zamku :

„Zrobiłem jak umiałem, potrafisz zrób lepiej”

P.s.
Pozdrowienia dla szanownych czytelników od wędrownej grupy turystycznej Akwinata Team ZOO (spółka z ograniczeniami ortograficznymi).

Słowniczek dla laików:
B – skala Beauforta stopnie Beauforta
INM- Międzynarodowa Mila Morska
Węzły – jednosta prędkości
knot – jednostka prędkości
pozostałe -zapraszamy do biblioteki.